
Jaga z fladrami
Telefon do dowodcy jednostki wojskowej:
- Podczas manewrow czolgi zniszczyly moja uprawe chmielu. ?adam odszkodowania!
- Prosze pana, manewry zaczynaja sie dopiero jutro.
- Nie szkodzi. Pojutrze zatelefonuje jeszcze raz.
Maz wraca nad ranem do domu. W drzwiach wita go zona:
- Oj Ty moj biedaku... Znowu calonocne zebranie?
- No...
- Daj plaszcz... Masz szminke na policzku... zaraz > wytrzemy... pewnie znowu ta stara ksiegowa wycalowala cie w pracy
- No...
- Masz tez szminke na kolnierzyku... pewnie ktos cie > brudzil w autobusie... nie przejmuj sie
- No...
- ?ciagaj te lachy i kladz sie spac. Musisz odpoczac > biedaku...
- No...
- Jestes podrapany na plecach... Znowu wpadles na ten krzak przed domem
- No....
- Stefan! Ty masz na sobie damskie majtki!
- No to teraz kombinuj...
Polak, Rosjanin i Niemiec, bedac pewnego razu na basenie zalozyli
sie o to, kto skoczy z trampoliny do basenu z jak najmniejsza iloscia
wody. To oczywiscie pierwszy wyskoczyl Niemiec:
- Ja skocze z 1.25m!
Wlazl na trampoline, poodbijal sie, poodbijal, runal w dol, plusnal,
wykrecil nad samym dnem i wylazl na brzeg dumny, jak to Niemiec.
Polak, widzac to, nieco odwazniej zaczal.
- Taak ? To ja skocze do 50 centymetrow wody !
Wdrapal sie na trampoline, odbil szybko, plusnal w wode, ostro grzmotnal
o ceramiczne dno, az loskot poszedl... nieco zamulony wyszedl na brzeg...
Okazalo sie - zlamana reka w barku, powybijane stawy, ale za to usmiech
na twarzy od ucha do ucha. Rosjanin w tyle zostac nie mogl... Myslal,
myslal, i stwierdzil:
- Wiecie co ? A ja skocze po prostu na mokra szmate.
Szmer zaskoczenia rozlegl sie na basenie, bo Rosjanin glos mial
donosny...
Zeszli sie ludzie, spuszczono wode z basenu... pod trampolina ulozono
mokra szmate, Rosjanin wszedl, przezgnal sie i skoczyl ( jak ten wilk
wyluzowany )... Za parenascie milisekund nastapil wielkie "lup" na
skutek pionowego upadku na glowe. Rosjanin padl bez czucia. Karetki,
eRki, policja, straz pozarna (po co ?) zjechaly sie natychmiast... Rosjanin
przed smiercia wyszeptal tylko:
- Szzzz... Szzz.... Szmata... Ktos wycisnal szmate.....
Na brzegu jeziora stoi dwoch wedkarzy. Przed nimi plywajacy na nartach czlowiek znika pod woda. Ruszaja mu na ratunek. Po chwili wyciagaja topielca na brzeg. Reanimuja, robia sztuczne oddychanie.
- Roman - mowi nagle jeden z wedkarzy - to chyba nie ten. Nasz mial na nogach narty, a ten ma lyzwy.
(c) 2007-2010 czytelnia.org (mapa strony). All rights reserved.
Designed by NodeThirtyThree + Free CSS Templates